Beata Bublewicz


Sprawy zagraniczne

 

Oświadczenia, stanowiska, komunikaty

 

Poseł Beata Bublewicz o...

  Więcej o Tybecie        Więcej o Dalajlamie      

..........................

POMOC ROZWOJOWA 

W ramach projektu "To Act You Have to Know", finansowanego przez Komisję Europejską, w dniach 21 - 28 lutego Polska Akcja Humanitarna (PAH) zorganizowała wizytę studyjną polskich parlamentarzystów do Kenii. W projekcie wzięli udział posłowie Beata Bublewicz (PO), Tomasz Latos (PiS),Maciej Orzechowski (PO) oraz Jerzy Wenderlich (SLD). Celem wyjazdu było bliższe zapoznanie parlamentarzystów z problematyką pomocy rozwojowej oraz stworzenie możliwości przyjrzenia się jej w praktyce. O przebiegu wizyty oraz wnioskach z pobytu rozmawiamy z jej uczestnikami.



 

Kenia – to w pewnym sensie modelowy przykład kraju rozwijającego się. Ponad połowa mieszkańców żyje tu w skrajnym ubóstwie, według stosowanego przez ONZ Wskaźnika Rozwoju Społecznego (ang. Human Develpment Index) kraj ten zajmuje 147 miejsce (na 182 kraje).  Z innej strony znamy ten kraj z kolorowych ofert biur podróży, w których to Kenia jest zachwalana i znana jako ojczyzna safari, kraina skąpana w promieniach słonecznych, z piękną scenerią i bogatą ofertą turystyczną. Jaką Kenię Państwo poznali?
 

Jerzy Wenderlich
– Byłbym demagogiczny, gdybym nie docenił walorów przyrodniczych Kenii i wymalowałbym obraz tego afrykańskiego kraju wyłącznie w mrocznych barwach. Jednocześnie byłbym absolutnie wyzuty z jakichkolwiek cech ludzkich, gdybym stwierdził, że to niewyobrażalne dla przeciętnego Polaka ubóstwo, którego byliśmy naocznymi świadkami, da się przysłonić piękną scenerią. Dla mnie Kenia – to przede wszystkim Kibera – największe slumsy Afryki, w których żyje ponad 1,6 mln mieszkańców. Ciągnące się w nieskończoność blaszane chatki, zaśmiecone ścieżki pomiędzy nimi, duże oczy uśmiechniętych dzieci i przerażająca bieda.

Czyli pejzaż kenijskiego miasta zapamiętają Państwo raczej z tej bardziej ponurej strony? Nędza, głód, brak wody pitnej...

Tomasz Latos
- Tak. Warto zauważyć, że ludność Afryki Subsaharyjskiej stanowi ponad 1/3 całej ludności świata borykającej się z problem braku dostępu do bezpiecznych źródeł wody. W Kenii ten problem jest szczególnie aktualny, zwłaszcza w miastach. W slumsach wodę dostarcza się beczkowozami. W praktyce jednak wygląda to tak, że z takich dostaw na jedną osobę przypada średnio 2-3 litry wody dziennie. Pozostałą wodę ludzie pobierają skąd tylko się da, łącznie ze ściekami. Proszę sobie wyobrazić jakość takiej wody. Kanalizacji przecież zazwyczaj nie ma, a ścieki spływają sobie najzwyczajniej przez środek slumsów. Warunki sanitarne są tam opłakane. Stąd wysoka zachorowalność na choroby wynikające z niewystarczających środków higieny. Pomimo tego zaskoczyła mnie niezwykła  pogoda ducha, spokój i serdeczność ludzi, których spotkaliśmy.

Jak na tym tle przedstawia się sytuacja kobiet i dzieci?

Beata Bublewicz
– Bardzo przygnębiająco i to nie tylko w Kenii, ale i w całej Afryce. Blisko 70 % z ogółu wszystkich analfabetów stanowią kobiety. Gdy tymczasem – jak wykazali eksperci z Banku Światowego – wykształcenie kobiet ma zasadniczy wpływ na rozwój gospodarczy. Wzrost o zaledwie 1 proc. w społeczeństwie kobiet ze średnim wykształceniem, daje wzrost dochodu na głowę mieszkańca o 0,3 proc. Zachorowalność na HIV/AIDS jest też wśród nich znacząco niższa od zachorowalności wśród kobiet bez wykształcenia. Okazuje się, że kiedy wykształci się dziewczynkę, to ona później wykształci pięć kolejnych. Edukacja to jeden z najważniejszych Milenijnych Celów Rozwoju w kontekście praw człowieka. Jednak środków na ten cel jest wciąż dramatycznie mało, a każda inicjatywa podejmowana w tym zakresie jest kroplą w morzu potrzeb. Wystarczy podać tu przykład szkoły ufundowanej z polskich środków pomocowych w dzielnicy slumsów Kawangware, w której uczy się 240 uczniów, gdy tymczasem cała populacja tej części Nairobi liczy około 250 tys. mieszkańców.  

W jaki sposób władze lokalne próbują zaradzić tym problemom?

Tomasz Latos
– Podczas wizyty mieliśmy m.in. okazję spotkać się z przedstawicielami UN-HABITAT, programu Narodów Zjednoczonych ds. osiedli ludzkich. Wnioski płynące z tych spotkań są niestety pesymistyczne. Lokalne władze są niemal bezsilne w walce z tak masowym problemem ubóstwa. Nie poddają się jednak i realizują wiele programów mających na celu poprawę warunków życia mieszkańców slumsów. W jednej z dzielnic największego slumsu Nairobi tj. Kiberze,  widzieliśmy na przykład wdrażany obecnie program pilotażowy, w ramach którego budowane są stałe punkty dostępu do wody, mieszkania oraz droga przechodząca przez środek tego osiedla. Nie trzeba jednak dodawać, że wciąż nie zaspokaja to potrzeb mieszkańców nawet w najmniejszym stopniu.

Unia Europejska poczuwa się do odpowiedzialności wobec problemów Afryki, co więcej, pomoc najbiedniejszym państwom świata stanowi jedną z jej kluczowych polityk zagranicznych. W jaki sposób są wydawane środki asygnowane przez państwa UE na ten cel?

Maciej Orzechowski
-  Już sama przynależność do Unii Europejskiej zobowiązuje kraje członkowskie do udzielania pomocy rozwojowej. Rozwój jest zobowiązaniem długoterminowym. Wynika to zarówno z zobowiązań prawnomiędzynarodowych samej Wspólnoty jak też każdego kraju indywidualnie. UE przyjęła harmonogram dla Państw Członkowskich, wg którego wartość pomocy nowych krajów członkowskich UE powinna wynieść w 2015 roku 0,33% DNB, a starych krajów Unii 0,7% DNB.  Projekty realizowane w Afryce przez kraje UE  dotyczą głównie zapewnienia ludziom dostępu do wody, edukacji, opieki zdrowotnej, a także służące pobudzeniu rynku pracy i wspierające rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Projekty realizowane bezpośrednio przez Komisję Europejską przede wszystkim rozbudowy infrastruktury. Warto zaznaczyć, że Polska ma także swój udział w tego typu inwestycjach wpłacając część środków finansowych na pomoc dystrybuowaną przez międzynarodowe instytucje takie jak Komisja Europejska czy ONZ.

Jakieś przykłady?

Maciej Orzechowski -
  Oprócz polskich projektów edukacyjnych widzieliśmy także bardzo ciekawe projekty Czechów i Słowaków. Projekt słowacki dotyczył funduszu mikropożyczek. Idea programu jest prosta – dajemy pieniądze osobom, które same wiedzą jak je zagospodarować, aby na trwałe wyjść z ubóstwa. Chodzi tu głównie o wsparcie kwotą od 20 do 300 dolarów osób zamierzających założyć własną działalność gospodarczą – małą firmę, z której mogłyby później czerpać stałe dochody. O skuteczności tego programu świadczy to, że blisko 80% wspartych taką pożyczką osób potrafi zarobić pieniądze na zwrot otrzymanych środków. Ludzie wykorzystują taką pożyczkę na najróżniejsze cele. Jedna z kobiet, z którą rozmawialiśmy kupiła dzięki mikropożyczce maszynę do szycia, ktoś inny zainwestował w kosz do noszenia bananów. Mimo niedużej sumy pożyczki, to jednak dzięki niej uczestnicy programu mogą dokonać pierwszej inwestycji, która później zwraca im się w postaci stałego dochodu. Zupełnie inny i równie ciekawy projekt, który mieliśmy okazję zobaczyć, to szpital we Wschodniej Kenii ufundowany w ramach Programu Czeskiej Pomocy. Z tej inwestycji korzysta blisko 60 tys. osób. Personel medyczny składa się w większości z czeskich lekarzy oraz studentów ostatnich lat medycyny, specjalizujących się w leczeniu chorób tropikalnych. Projekt zrobił na mnie i na moim koledze z PiS, Tomku Latosie szczególne wrażenie, ponieważ obaj jesteśmy lekarzami. To rzeczywiście niezwykłe obserwować jak wielką różnicę dla życia ludzi tam mieszkających robi nieduży szpital, który w przypadku osób pozbawionych często jakiejkolwiek opieki medycznej – jest często kwestią życia i śmierci. Trzeba tu przypomnieć, że w Afryce co jedną minutę, z powodu braku odpowiedniej opieki zdrowotnej, umiera jedna kobieta w ciąży (czyli 1440 kobiet dziennie), a 11 milionów dzieci na świecie umiera rocznie na choroby, które w Europie są w zupełności uleczalne.

A czy  na tym tle są dostrzegalne polskie projekty?

Maciej Orzechowski -  Polska systematycznie zwiększa nakłady na pomoc rozwojową. W ubiegłym roku nasz kraj zrealizował w Afryce 50 projektów pomocowych. Głównie są to projekty organizacji pozarządowych. Warto pochwalić polskie programy edukacyjne oraz programy dot. dostarczania wody pitnej. Przy okazji mówienia o polskiej pomocy warto też podkreślić, że inicjatywy  tego typu skutecznie poprawiają wizerunek Polski zarówno w Europie, jak i na świecie. Z państwa, które do niedawna było biorcą pomocy, teraz jesteśmy krajem - donorem, a to oczywiście zobowiązuje.  Nie ukrywam, że było mi bardzo przyjemnie, kiedy np. na dachu szkoły w Kawangware widziałem wiszące obok siebie dwie flagi: kenijską i polską, a uczniowie szkoły nie dość, że wiedzieli dokładnie gdzie leży Polska, to mówili także o tym, że szkoła wybudowana z polskich środków daje im szansę na lepsze życie.

Beata Bublewicz
- Cóż, ogrom potrzeb jest przytłaczający, ale uważam, że każda inicjatywa, która może przyczynić się do przerwania tzw. cyklu biedy, choćby w odniesieniu do niewielkiej grupy ludzi, jest bardzo ważna. Polska od 5 lat wspiera w Afryce Subsaharyjskiej projekty rozwojowe, przede wszystkim w zakresie edukacji, rozwoju administracji lokalnej i kapitału ludzkiego, rehabilitacji pokonfliktowej, zdrowia, rolnictwa i dostępu do wody pitnej. W ubiegłym roku zrealizowaliśmy 50 projektów przeznaczając na nie 2,1 mln USD. Niezwykle ważnym ogniwem w tej działalności są organizacje pozarządowe, w tym Polska Akcja Humanitarna koncentrująca siły przede wszystkim na edukacji i dostępie do wody.

Jak zwiększyć efektywność pomocy rozwojowej naszego kraju?

Maciej Orzechowski
– Siła pomocy rozwojowej tkwi w jej skoordynowaniu, dlatego wspólnie z innymi państwami powinniśmy wypracować wzajemnie uzupełniający się system pomocy najbiedniejszym. Ważnym czynnikiem w tym kontekście staje się również przekonanie społeczeństwa o potrzebie niesienia pomocy rozwojowej, rozumianej nie tylko w kategoriach pomocy charytatywnej dla ubogich, lecz przede wszystkim jako nasz wspólny wkład w budowanie bezpiecznego świata, w którym wszyscy mają szanse na godne życie. Musimy pamiętać, że w dzisiejszym świecie globalnych zależności, to co dzieje się w jednej, teoretycznie bardzo odległej części świata, ma swoje odbicie w miejscu położonym o tysiące kilometrów dalej. Nie zapominajmy, że jeśli innym będzie żyło się lepiej to i nasza najbliższa rzeczywistość będzie lepsza. Nasz świat będzie też mniej zagrożony takimi negatywnymi konsekwencjami biedy jak choćby terroryzm, do którego rozwoju przyczynia się patologiczna spirala ubóstwa oraz brak perspektyw, w której żyją miliony ludzi na świecie. Chciałbym też podkreślić rolę organizacji pozarządowych w realizacji projektów rozwojowych, gdyż to właśnie takie organizacje i energiczni, aktywni ich członkowie stanowią ważną siłę w walce z głodem, chorobami i ubóstwem, demonstrując ponadpolityczny i bezinteresowny wymiar solidarności międzyludzkiej. Cieszy fakt, że ponad 80% Polaków deklaruje poparcie wobec działalności na rzecz najbiedniejszych państw świata. To przypomina o naszej długotrwałej tradycji solidarności i daje nadzieję na przyszłość....

/admin

O przebiegu wizyty oraz wnioskach z pobytu posłowie opowiadają w audycji TVN Biznes.

BEZPOŚREDNI LINK DO AUDYCJI